sobota, 22 sierpnia 2015

3. Mrożąca krew w żyłach pierwsza misja

-Przepraszam...nie miałam pojęcia- czułam zakłopotanie, ale jednocześnie byłam zła na siebie. Jak mogłam z takim entuzjazmem mówić o rodzinie gdy w świecie shinobi na porządku dziennym jest śmierć bliskich...Byłam bardzo nieostrożna, a przez to i nietaktowna. Przez chwilę obawiałam się odpowiedzi Nejiego jednak zaskoczył mnie.
-Ty nie masz za co przepraszać, w końcu to nie twoja wina- jego ton głosu był zimny, ale nie oskarżający. Trochę mi ulżyło choć dalej czułam się głupio. Dalszą drogę pokonaliśmy w milczeniu.
-Skręcam tu. Do jutra- Neji pożegnał się ze mną po czym skręcił w lewą uliczkę.
-Do jutra!- odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie.

Następnego dnia nie miałam kłopotów ze wstaniem.  W końcu miałam wyruszyć na swoją pierwszą misję ku chwale wioski! Mój entuzjazm był tak wielki, że mogłam nim wypełnić cały dom plus jeszcze te sąsiadów.  Korzystając z tego, że moich rodziców nie ma jeszcze w domu ruszyłam na umówione miejsce bez śniadania.
Dotarłam tam punktualnie, ale nie byłam pierwsza.
-Długo tak sam czekasz, Lee?
-Nie! Dopiero co przyszedłem!- przestał robić pompki i wyprostował się.  Czy on robi coś innego poza ćwiczeniami?
-Więc jestem ostatni- odwróciłam się by móc ujrzeć twarz Nejiego. Myślałam, że może wpadnę na niego idąc na miejsce spotkania jednak widocznie wyprzedziłam go o kilka chwil. Chyba, że to on do mnie nie podszedł...
-Więc jesteście już, drużyno!- przed nami pojawił się Gai-sensei. Muszę przyznać, mimo, że nie widzę go pierwszy raz to i tak robi na mnie tak samo duże wrażenie jak za pierwszym razem. Wydaje się być osobą pełną energii, a do tego niezwykle sympatyczną.
-Gai-sensei! Jaka będzie nasza pierwsza misja?-zapytał podekscytowany Lee.
-Hyhyhy-zaśmiał się czarnowłosy- To jest wasza pierwsza misja drużyno 11!- pokazał nam zwój, którzy trzymał w swojej prawej dłoni przy czym zadziornie się uśmiechnął. Gdy już napatrzył się wystarczająco na nasze podekscytowane twarze podał zwój czarnowłosemu chłopcu.
Lee czytał to co była na tej kartce papieru w absolutnej ciszy. Czułam jak łomocze mi serce.
-To chyba jakaś pomyłka Gai-sensei!- powiedział w końcu Lee. Zdziwiły mnie jego słowa więc wyrwałam tajemniczą kartkę z jego dłoni i sama zaczęłam ją czytać.
" Misja powierzona geninom z drużyny 11: 
Pomoc pani Saito w opiece nad dziećmi podczas jej nieobecności.
Ranga: D
Kapitan: Mito Gai
Drużyna 11:  
Hyuuga Neji
Rock Lee
Shuu Tenten
Podpis: Trzeci Hokage, Sarutobi Hiruzen"
Dla pewności przeczytałam tekst jeszcze raz. Drużyna, kapitan, podpis Hokage...wszystko się zgadza! Ale nie tak wyobrażałam sobie misję ninja! Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się kawałek papieru czekając aż odkryje przede mną swój sekret w postaci prawdziwej misji, zdecydowanie bardziej niebezpiecznej i ciekawszej. Jak niby opieka nad dziećmi ma pomóc wiosce? Moje oczekiwanie przerwał Neji wyrywając kartkę z moich dłoni. Byłam ciekawa jego reakcji więc bacznie przyglądałam się jego twarzy. Miałam również nadzieję, że on-geniusz odkryje jaki sekret skrywa ta kartka. Przecież niemożliwe żeby shinobi zajmowali się czymś takim.  Gdy brązowowłosy skończył czytać tylko głośno i pogardliwie prychnął po czym oddał kartkę naszemu kapitanowi.
-Co jest? Gdzie wasza energia?! Gdzie uciekła ta ekscytacja sprzed chwili?- twarz Gaia dalej była pełna radości. Czy jemu naprawdę nie przeszkadza wykonywanie takiej misji? Zarówno Lee jak i Neji się nie odzywali więc stwierdziłam, że ja to zrobię.
-Gai-sensei, czy to aby na pewno nasza misja? Jest taka trochę...zbyt mało ciekawa.
-Och, Tenten, skąd wiesz, że misja nie jest ciekawa póki jej nie wykonasz?- mówiąc to pochylił się nade mną, a na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech niż przed chwilą- W swojej karierze wiele razy natknąłem się na misje rangi D lub C, które wydawały się nudne i nieciekawie, a co najgorsze w stu procentach bezpieczne jednak później niejednokrotnie prawie straciłem w nich życie. Nigdy nie wolno lekceważyć żadnej misji i wykonywać je jak najlepiej!- mówiąc to co jakiś czas dziwacznie chichotał- Lee! Neji! Wy też macie wątpliwości co do misji?
Neji odwrócił szybko wzrok natomiast Lee odpowiedział na pytanie.
-Wątpię żeby opieka nad dziećmi zagrażała naszemu życiu, Gai-sensei!
- Rozumiem- sensei złapał się za podbródek i chwilę pomyślał- W takim razie może zawrzemy mały układ?
Neji, ja i Lee spojrzeliśmy zaciekawieni na mężczyznę czekając aż wreszcie powie o co dokładnie chodzi.
-Jeżeli bez problemu podołacie tej misji i pani Saito będzie wami zachwycona to zabiorę was na misję rangi C!
-Świetnie!- ja i Lee nie mogliśmy powstrzymać okrzyku radości, Neji natomiast po raz kolejny odwrócił wzrok.
Po zawarciu umowy z senseiem ja, Neji i Lee udaliśmy się do wyznaczonego miejsca. Już przed domem czekała na nas grubsza kobieta z małym dzieckiem na rękach oraz z drugim uczepionym jej spódnicy.
-Dzień dobry!- przywitaliśmy się z kobietą.
-Och, witajcie drogie dzieci!- uśmiechnęła się radośnie. Zirytowałam się jej określeniem, dzieci? Przecież jesteśmy już shinobi.  Neji- jak zwykle- nic nie odpowiedział natomiast ja i Lee spojrzeliśmy na siebie z dezaprobatą.
-Mamusiu, kto to jest?-zapytało starsze dziecko, które kurczowo trzymało się spódnicy kobiety.
-Zaopiekują się tobą i twoim rodzeństwem gdy mamusia będzie w pracy.
-Ale ja ich nie lubię, są brzydcy- chłopiec zaczął szlochać. Ja i Lee znów spojrzeliśmy na siebie tym razem już nie kryjąc zirytowania.
-Moglibyście przypomnieć mi swoje imiona, kochaneczki?
-Ja jestem Tenten, to Lee, a to Neji.
-Och świetnie. Zapraszam do domu, pokażę wam wszystko.
Pani Saito weszła do środka i zaczęła pokazywać nam pomieszczenia. Jak się okazało oprócz dzieci, które były z nią na zewnątrz w środku było jeszcze troje innych.
-Ustawcie się wszyscy proszę- gdy zaklaskała przed nami dzieci ustawiły się od najwyższego do najniższego.
-To najstarsza z rodzeństwa Aiko.
-Hej! Mam już dziesięć lat!-przedstawiła się radośnie.
-To jest jej brat bliźniak- Jun.
-Miło mi- odparł smętnie.
-To Jinbo- przedstawiła chłopca, który cały czas szlochał-A to jest Mari- dziewczynka, która parę chwil temu była na jej rękach teraz radośnie do nas machała- Oprócz nich jest jeszcze Rei, ale ona ma kilka miesięcy więc cały czas będzie spała. Oczywiście musicie pamiętać żeby ją karmić-zaśmiała się- Nie powinny sprawiać problemów, to kochane aniołki. Mam nadzieję, że macie pojęcie o dzieciach.
-Oczywiście!-skłamałam.
-Doskonale, więc zostawię was już...um...Menten, Bee i Seji. Do zobaczenia za dziewięć godzin.
Gdy pani Saito wyszła z domu postanowiłam jakoś podzielić się zadaniami.
-Niech Lee zajmie się Aiko i Junem, Neji Rei, a ja Jinbo i Mari-postanowiłam najgorszą część (Jinbo) wziąć na siebie. W końcu chłopcy nie mają wyczucia do dzieci więc nie mogę oczekiwać od nich zbyt wiele.
-Czemu mam się do jasnej cholery zajmować niemowlakiem?-zapytał już kompletnie zirytowany Neji.
-A kim chcesz?
-Upierdliwe...To nie jest zadanie dla shinobi.
-To prawda Neji, ale mamy umowę. Musimy spisać się jak najlepiej- Lee złapał Nejiego za ramię po czym podszedł do bliźniaków- W co chcecie się bawić?
-O! Pobawmy się w ninja!-zaproponowała wesoło dziewczynka.
-Nie chcę się w to bawić.
-A co byś chciał porobić, Jun?-dopytywał Lee.
-Lubię malować.
-To możemy namalować ninja!- zaproponował czarnowłosy i zabrał gdzieś ze sobą bliźniacze rodzeństwo. Ja i Neji zostaliśmy sami z najmłodszymi.
-Lee ma rację. Może ta misja to nie spełnienie naszych marzeń, ale musimy wziąć to na poważnie- odezwałam się.
-Może to i racja. Najlepiej dla was żebyście zostali geninami.
Znów zaczynał. Nie chciałam wchodzić z nim w dalsze dyskusje na ten temat jednak nie mogłam się powstrzymać.
-Na razie to ty też jesteś geninem więc nie wybrzydzaj Seji- uśmiechnęłam się.
Hyuuga miał się odezwać jednak z drugiego pokoju dobiegł nas płacz dziecka.
-Cholera..-zaklął cicho i poszedł zająć się Rei.
-Kiedy wróci mamusia?-Junbo zaczął ciągnąć kawałek moich spodni.
-Jak tyko skończy pracę-uśmiechnęłam się- Pobawimy się w coś?
-Możemy się pobawić w chowanego- zaproponowała radośnie Mari. Jinbo nie miał nic przeciwko więc stanęłam przy ścianie i zaczęłam liczyć do dziesięciu. Dzieci były lepsze niż myślałam. Nie mogłam nigdzie ich zlokalizować. Zaczęłam baczniej przyglądać się otoczeniu. Gdy i to nie przyniosło rezultatu przeszukałam salon oraz kuchnię jednak dalej nic. Zaczęłam nasłuchiwać mając nadzieję, że zdradzą się jakimś dźwiękiem jednak nie słyszałam nic poza szlochem dziecka. Wiedziałam, że moich podopiecznych nie ma w pokoju Rei jednak poszłam tam by zobaczyć jak radzi sobie Neji. Widok jaki tam zastałam był doprawdy komiczny. Neji stał na środku pokoju trzymając niemowlaka na wyciągniętych do góry rękach.
-Przestań płakać...no dalej- prosił.
Zachichotałam cicho jednak wystarczająco głośno był mógł mnie usłyszeć. Odwrócił się z morderczym wyrazem twarzy.
-To może ty spróbujesz, Menten?-rzucił jadowicie.
Pokręciłam głową.
-Mam własne problemy z podopiecznymi. Bawimy się w chowanego-wyjaśniłam.
-Co za idiotyzm. Mogłaś najpierw zamknąć drzwi.
-Słucham?
-Drzwi na zewnątrz. Prawdopodobnie uciekły gdzieś na miasto. Nie wyczuwam w domu ich obecności.
-Jak możesz cokolwiek wyczuwać w tym hałasie? Ucisz to dziecko!
-Przecież wiem! Musi coś zjeść- wyszedł z pokoju i skierował się do kuchni. Zaczęłam panikować. Jak to są gdzieś w mieście? To przecież niemożliwe. Nie mogłam zgubić dzieci.
Dla pewności przeszukałam cały dom jednak rzeczywiście nie było po nich śladu. Na dodatek ślad po Lee i bliźniakach również zaginął. Pobiegłam szybko powiedzieć Nejiemu co odkryłam jednak on dalej był zajęty uspokajaniem dziecka.
-No jedz!- krzyczał
-Jest za mała! Trzeba ją nakarmić-zwróciłam mu uwagę.
-Jeszcze tego brakuje żebym kogoś karmił.
-Daj, ja to zrobię. Wzięłam od chłopaka Rei i posadziłam ją w odpowiednim siedzisku. Wyciągnęłam z szafek kaszki przeznaczone dal niemowlaków, a następnie ją nakarmiłam. Wreszcie błoga cisza...Spojrzałam na Nejiego z zadziornym uśmiechem.
-Kobiety powinny zajmować się dziećmi, nie mężczyźni,
Miałam się jakoś odgryźć jednak przypomniałam sobie o tym, że nigdzie nie znalazłam Lee oraz pozostałych dzieci.
-A własnie Neji, słuchaj. Mamy problem.
Chłopak spojrzał na mnie czekając aż wyjaśnię o co mi dokładnie chodzi.
-Nigdzie nie mogę znaleźć pozostałych dzieci i Lee również gdzieś przepadł.
-Może zabrał ich gdzieś ze sobą.
-Ale nic nam o tym nie powiedział...- odparłam niepewnie.
-Cholera...zgubiliśmy właśnie czwórkę dzieci.


7 komentarzy:

  1. Rozdział! ROZDZIAAAAAŁ! Aaaaaa! Ide czytać! <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak zmusić niemowlaka do jedzenia - gratuluje Neji XD
    Opieka nad dziećmi to najbardziej niebezpieczna misja jaka tylko istnieje :o wiem to z własnego doświadczenia. Mam nadzieje, że uda im się znaleźć te wstrętne bachory, bo czekam na rozlew krwi XD
    Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Rozdział 4 już wkrótce xD

      Usuń
    2. a "wkrótce" to kiedy? bo ja już nawet zaczęłam coś pisać xD

      Usuń
    3. Koniec sierpnia/początek września ;)
      Skoro zaczęłaś coś pisać to cieszę się, że wena Ci dopisuje xD NejiTen czy może coś innego, hm?

      Usuń
    4. NejiTen (choć na początku będzie to samo Ten) z przerwami na książkę

      Usuń
  3. Czas na nową dawkę motywacji!
    Pamiętaj, że tu jestem i kocham ten blog!
    Chyba nie chcesz żeby tłum fanów, który mieści się w mojej małej skromnej osobie był smutny?
    Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń