poniedziałek, 26 października 2015

4. Tajemniczy mężczyzna

Zajęłam się niemowlakiem natomiast Neji jeszcze raz przeszukał cały dom. Nawet używając byakugana nie był w stanie znaleźć naszych zgub. Gdy Rei się już uspokoiła położyłam ją do kojca. Jedno dziecko z głowy.
-Zarówno Lee jak i te bachory wyszli z domu- poinformował mnie Hyuuga gdy tylko zakończył oględziny.
-Świetnie. To nasza pierwsza misja, w dodatku rangi D, a my już zdążyliśmy ją spaprać- zaczęłam jęczeć.
-Mów za siebie. To ty zgubiłaś dzieci. Ja nie mam z tym nic wspólnego.
-Ale to ty nie wiedziałeś jak nakarmić niemowlaka!
Brązowowłosy odwrócił wzrok i wyjrzał przez okno.
-Teraz jestem pewny- zaczął już spokojniej- Na pewno są gdzieś w wiosce bo brama jest otwarta.
Podbiegłam do niego by również móc wyjrzeć przez okno. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w otwartą bramę czekając na jakiś cud...Potem odwróciłam się w stronę Nejiego by zapytać  co teraz robimy jednak nasze twarze znalazły się w odległości zaledwie kilku centymetrów od siebie. Zapomniałam o wszystkim...Na tę krótką chwilę i zaczęłam się w niego wpatrywać. Przez pewien czas on robił to samo i nie odwrócił wzroku jednak w końcu się odwrócił i prychnął. Przywołało mnie to do rzeczywistości.
-Lepiej się pospiesz. Jeżeli pani Saito wróci i nie zastanie w domu dzieci może się zdenerwować- dodał ironicznie.
-Wiem, wiem. W takim razie zostań z Rei, a ja ich poszukam-nie czekając na odpowiedź wybiegłam szybko z domu.

Nie miałam pojęcia gdzie może być Lee wraz z dziećmi. Nie było nawet powiedziane, że byli razem. Nie wiadomo co się wydarzyło. W każdym razie miałam szczerą nadzieję, że Lee się nimi opiekuje. Musiałam od czegoś zacząć. Postanowiłam więc odwiedzić wszystkie ulubione miejsca Lee. Nie znałam ich dużo...Właściwie to do głowy przyszedł mi tylko plac do ćwiczeń. Po drodze przechodziłam obok placu zabaw. Zatrzymałam się na chwilę by przyjrzeć się dzieciom huśtającym się na huśtawkach oraz zjeżdżających na zjeżdżalni. Uśmiechnęłam się lekko przypominając sobie siebie robiącą dokładnie to samo.
-Przepraszam, jak się nazywasz?
Za ramie złapał mnie wysoki mężczyzna w czerwonym kimonie. Odruchowo odskoczyłam do tyłu.
-Shuu Tenten- odparłam niepewnie.
-Rozumiem. A twoi rodzice?-dopytywał. Na jego twarzy nie było żadnego uśmiechu ani widocznego zdenerwowania stąd też nie rosło moje zaufanie względem niego. Był podejrzany, to pewne.
-Po co panu takie informacje?
Po moim pytaniu na twarzy mężczyzny pojawił się lekki uśmiech.
-Racja, nie powinienem był się o to pytać. Miło było cię poznać Tenten-chan- nieznajomy odwrócił się i odszedł ignorując moje pytania kim jest. Wpatrywałam się w jego plecy aż uświadomiłam sobie, że przecież mam zadanie. Ruszyłam więc w kierunku Akademii.
Nie musiałam iść aż na plac ćwiczebny bo zguby przesiadywały w niewielkiej restauracji z ramen. Z jednej strony odczuwałam ulgę jednak z drugiej miałam wielką ochotę sprać Lee po gębie.
-O, Tenten!- zawołał gdy mnie zobaczył. Przez chwilę stałam w miejscu i liczyłam do dziesięciu by nie wybuchnąć i ich wszystkich nie pozabijać. Gdy już się opanowałam podeszłam do nich z uśmiechem na twarzy. Być może trochę przesadzonym bo Lee zapytał czy coś mnie boli.
-Znalazłam was- powiedziałam przesadnie słodko do dzieci i chwyciłam je mocno za ręce- Wracacie ze mną do domu- dodałam sztucznie ciepłym tonem.
-Znalazłaś? Powiedzieli, że ty i Neji kazaliście mi zabrać ich do restauracji.
-Naprawdę?- spojrzałam morderczym wzrokiem na te małe potwory. Widząc przerażenie malujące się na ich twarzach czułam satysfakcję i zadowolenie...Czy to źle?
Wróciliśmy do domu gdzie Neji bawił się grzechotką z małą Rei. Widok ten był tak słodki, że postanowiliśmy im nie przerywać zabawy i po cichu udać się na górę. W naszym planie był jeden słaby punkt...To był Neji, a Nejiego nie dało się oszukać. W przeciwieństwie do mnie nie potrafił tak dobrze ukrywać zdenerwowania i od razu udzielił Lee bardzo długiej i głośnej reprymendy. Niedługo potem wróciła pani Saito i podziękowała nam za opiekę nad jej "skarbami".
Byłam zadowolona gdyż to właśnie ja uratowałam dobre imię naszej drużyny.  Prawdopodobnie Lee wróciłby na czas, ale nie ma co do tego pewności więc mam prawo uważać się za bohaterkę!
Udaliśmy się razem na most czyli wyznaczone miejsce spotkania z Gaiem. Pojawił się jak zwykle znikąd i pogratulował nam ukończenia pierwszej misji. Jednak to nie było wszystko.
-Chciałbym wam przedstawić pewnego mężczyznę, który pochodzi z dalekiego kraju. Wiąże się z nim nasza kolejna misja. Wziąłem sobie do serca wasze zastrzeżenia co do mało ciekawych misji i postarałem się o coś naprawdę niebezpiecznego!
Zarówno ja i Lee jak i Neji  wpatrywaliśmy się w naszego senseia z niesamowitym skupieniem nieosiągalnym nawet przy najtrudniejszym sprawdzianie w Akademii. Czekaliśmy w ciszy na to co nam powie.
-Człowiek ten poszukuje pewnej osoby, a my mamy mu pomóc ją odnaleźć i strzec w czasie podróży do rodzinnego kraju.
-Zapowiada się ciekawie!- odezwał się w końcu Lee- Ta osoba to jakaś ważna szycha, prawda? Może król albo lord feudalny.
-Wątpię- ostudził jego zapał brązowowłosy- Gdyby tak było to jego ochrona zostałaby zlecona lepszym shinobi niż początkujący genini.
Neji miał rację. W takim razie kim był ten mężczyzna?
-Z owym panem mamy się spotkać jutro przy wyjściu z wioski. Punktualnie o ósmej wyruszamy. Nie spóźnijcie się- gdy Gai skończył to mówić zniknął. Pożegnałam się z Lee i ruszyłam w kierunku domu dosyć wolnym krokiem by Neji mógł mnie dogonić. Skoro byliśmy w tej samej drużynie to chyba normalnym jest, że wracamy razem, prawda? Nie zależy mi w jakiś szczególny sposób na jego towarzystwie, ale głupio bym się czuła idąc pięć metrów przed nim. Jego osoba bardzo mnie onieśmielała dlatego podejście do niego i zagadanie również nie wchodziło w grę. Dlatego pozostało mi jedynie liczyć na to, że przyspieszy i to on podejdzie do mnie. Tak się nie stało i całą drogę do domu spędziłam na tym irytującym i dziwacznym "oczekiwaniu".
*********
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam ;c Eh...
W każdym razie oddaję w Wasze ręce rozdział czwarty. Jest niestety krótki, myślałam, że wyjdzie dłuższy...xD bardzo chciałam wreszcie coś dodać więc macie  ;) Nie bijcie xD 

sobota, 22 sierpnia 2015

3. Mrożąca krew w żyłach pierwsza misja

-Przepraszam...nie miałam pojęcia- czułam zakłopotanie, ale jednocześnie byłam zła na siebie. Jak mogłam z takim entuzjazmem mówić o rodzinie gdy w świecie shinobi na porządku dziennym jest śmierć bliskich...Byłam bardzo nieostrożna, a przez to i nietaktowna. Przez chwilę obawiałam się odpowiedzi Nejiego jednak zaskoczył mnie.
-Ty nie masz za co przepraszać, w końcu to nie twoja wina- jego ton głosu był zimny, ale nie oskarżający. Trochę mi ulżyło choć dalej czułam się głupio. Dalszą drogę pokonaliśmy w milczeniu.
-Skręcam tu. Do jutra- Neji pożegnał się ze mną po czym skręcił w lewą uliczkę.
-Do jutra!- odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie.

Następnego dnia nie miałam kłopotów ze wstaniem.  W końcu miałam wyruszyć na swoją pierwszą misję ku chwale wioski! Mój entuzjazm był tak wielki, że mogłam nim wypełnić cały dom plus jeszcze te sąsiadów.  Korzystając z tego, że moich rodziców nie ma jeszcze w domu ruszyłam na umówione miejsce bez śniadania.
Dotarłam tam punktualnie, ale nie byłam pierwsza.
-Długo tak sam czekasz, Lee?
-Nie! Dopiero co przyszedłem!- przestał robić pompki i wyprostował się.  Czy on robi coś innego poza ćwiczeniami?
-Więc jestem ostatni- odwróciłam się by móc ujrzeć twarz Nejiego. Myślałam, że może wpadnę na niego idąc na miejsce spotkania jednak widocznie wyprzedziłam go o kilka chwil. Chyba, że to on do mnie nie podszedł...
-Więc jesteście już, drużyno!- przed nami pojawił się Gai-sensei. Muszę przyznać, mimo, że nie widzę go pierwszy raz to i tak robi na mnie tak samo duże wrażenie jak za pierwszym razem. Wydaje się być osobą pełną energii, a do tego niezwykle sympatyczną.
-Gai-sensei! Jaka będzie nasza pierwsza misja?-zapytał podekscytowany Lee.
-Hyhyhy-zaśmiał się czarnowłosy- To jest wasza pierwsza misja drużyno 11!- pokazał nam zwój, którzy trzymał w swojej prawej dłoni przy czym zadziornie się uśmiechnął. Gdy już napatrzył się wystarczająco na nasze podekscytowane twarze podał zwój czarnowłosemu chłopcu.
Lee czytał to co była na tej kartce papieru w absolutnej ciszy. Czułam jak łomocze mi serce.
-To chyba jakaś pomyłka Gai-sensei!- powiedział w końcu Lee. Zdziwiły mnie jego słowa więc wyrwałam tajemniczą kartkę z jego dłoni i sama zaczęłam ją czytać.
" Misja powierzona geninom z drużyny 11: 
Pomoc pani Saito w opiece nad dziećmi podczas jej nieobecności.
Ranga: D
Kapitan: Mito Gai
Drużyna 11:  
Hyuuga Neji
Rock Lee
Shuu Tenten
Podpis: Trzeci Hokage, Sarutobi Hiruzen"
Dla pewności przeczytałam tekst jeszcze raz. Drużyna, kapitan, podpis Hokage...wszystko się zgadza! Ale nie tak wyobrażałam sobie misję ninja! Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się kawałek papieru czekając aż odkryje przede mną swój sekret w postaci prawdziwej misji, zdecydowanie bardziej niebezpiecznej i ciekawszej. Jak niby opieka nad dziećmi ma pomóc wiosce? Moje oczekiwanie przerwał Neji wyrywając kartkę z moich dłoni. Byłam ciekawa jego reakcji więc bacznie przyglądałam się jego twarzy. Miałam również nadzieję, że on-geniusz odkryje jaki sekret skrywa ta kartka. Przecież niemożliwe żeby shinobi zajmowali się czymś takim.  Gdy brązowowłosy skończył czytać tylko głośno i pogardliwie prychnął po czym oddał kartkę naszemu kapitanowi.
-Co jest? Gdzie wasza energia?! Gdzie uciekła ta ekscytacja sprzed chwili?- twarz Gaia dalej była pełna radości. Czy jemu naprawdę nie przeszkadza wykonywanie takiej misji? Zarówno Lee jak i Neji się nie odzywali więc stwierdziłam, że ja to zrobię.
-Gai-sensei, czy to aby na pewno nasza misja? Jest taka trochę...zbyt mało ciekawa.
-Och, Tenten, skąd wiesz, że misja nie jest ciekawa póki jej nie wykonasz?- mówiąc to pochylił się nade mną, a na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech niż przed chwilą- W swojej karierze wiele razy natknąłem się na misje rangi D lub C, które wydawały się nudne i nieciekawie, a co najgorsze w stu procentach bezpieczne jednak później niejednokrotnie prawie straciłem w nich życie. Nigdy nie wolno lekceważyć żadnej misji i wykonywać je jak najlepiej!- mówiąc to co jakiś czas dziwacznie chichotał- Lee! Neji! Wy też macie wątpliwości co do misji?
Neji odwrócił szybko wzrok natomiast Lee odpowiedział na pytanie.
-Wątpię żeby opieka nad dziećmi zagrażała naszemu życiu, Gai-sensei!
- Rozumiem- sensei złapał się za podbródek i chwilę pomyślał- W takim razie może zawrzemy mały układ?
Neji, ja i Lee spojrzeliśmy zaciekawieni na mężczyznę czekając aż wreszcie powie o co dokładnie chodzi.
-Jeżeli bez problemu podołacie tej misji i pani Saito będzie wami zachwycona to zabiorę was na misję rangi C!
-Świetnie!- ja i Lee nie mogliśmy powstrzymać okrzyku radości, Neji natomiast po raz kolejny odwrócił wzrok.
Po zawarciu umowy z senseiem ja, Neji i Lee udaliśmy się do wyznaczonego miejsca. Już przed domem czekała na nas grubsza kobieta z małym dzieckiem na rękach oraz z drugim uczepionym jej spódnicy.
-Dzień dobry!- przywitaliśmy się z kobietą.
-Och, witajcie drogie dzieci!- uśmiechnęła się radośnie. Zirytowałam się jej określeniem, dzieci? Przecież jesteśmy już shinobi.  Neji- jak zwykle- nic nie odpowiedział natomiast ja i Lee spojrzeliśmy na siebie z dezaprobatą.
-Mamusiu, kto to jest?-zapytało starsze dziecko, które kurczowo trzymało się spódnicy kobiety.
-Zaopiekują się tobą i twoim rodzeństwem gdy mamusia będzie w pracy.
-Ale ja ich nie lubię, są brzydcy- chłopiec zaczął szlochać. Ja i Lee znów spojrzeliśmy na siebie tym razem już nie kryjąc zirytowania.
-Moglibyście przypomnieć mi swoje imiona, kochaneczki?
-Ja jestem Tenten, to Lee, a to Neji.
-Och świetnie. Zapraszam do domu, pokażę wam wszystko.
Pani Saito weszła do środka i zaczęła pokazywać nam pomieszczenia. Jak się okazało oprócz dzieci, które były z nią na zewnątrz w środku było jeszcze troje innych.
-Ustawcie się wszyscy proszę- gdy zaklaskała przed nami dzieci ustawiły się od najwyższego do najniższego.
-To najstarsza z rodzeństwa Aiko.
-Hej! Mam już dziesięć lat!-przedstawiła się radośnie.
-To jest jej brat bliźniak- Jun.
-Miło mi- odparł smętnie.
-To Jinbo- przedstawiła chłopca, który cały czas szlochał-A to jest Mari- dziewczynka, która parę chwil temu była na jej rękach teraz radośnie do nas machała- Oprócz nich jest jeszcze Rei, ale ona ma kilka miesięcy więc cały czas będzie spała. Oczywiście musicie pamiętać żeby ją karmić-zaśmiała się- Nie powinny sprawiać problemów, to kochane aniołki. Mam nadzieję, że macie pojęcie o dzieciach.
-Oczywiście!-skłamałam.
-Doskonale, więc zostawię was już...um...Menten, Bee i Seji. Do zobaczenia za dziewięć godzin.
Gdy pani Saito wyszła z domu postanowiłam jakoś podzielić się zadaniami.
-Niech Lee zajmie się Aiko i Junem, Neji Rei, a ja Jinbo i Mari-postanowiłam najgorszą część (Jinbo) wziąć na siebie. W końcu chłopcy nie mają wyczucia do dzieci więc nie mogę oczekiwać od nich zbyt wiele.
-Czemu mam się do jasnej cholery zajmować niemowlakiem?-zapytał już kompletnie zirytowany Neji.
-A kim chcesz?
-Upierdliwe...To nie jest zadanie dla shinobi.
-To prawda Neji, ale mamy umowę. Musimy spisać się jak najlepiej- Lee złapał Nejiego za ramię po czym podszedł do bliźniaków- W co chcecie się bawić?
-O! Pobawmy się w ninja!-zaproponowała wesoło dziewczynka.
-Nie chcę się w to bawić.
-A co byś chciał porobić, Jun?-dopytywał Lee.
-Lubię malować.
-To możemy namalować ninja!- zaproponował czarnowłosy i zabrał gdzieś ze sobą bliźniacze rodzeństwo. Ja i Neji zostaliśmy sami z najmłodszymi.
-Lee ma rację. Może ta misja to nie spełnienie naszych marzeń, ale musimy wziąć to na poważnie- odezwałam się.
-Może to i racja. Najlepiej dla was żebyście zostali geninami.
Znów zaczynał. Nie chciałam wchodzić z nim w dalsze dyskusje na ten temat jednak nie mogłam się powstrzymać.
-Na razie to ty też jesteś geninem więc nie wybrzydzaj Seji- uśmiechnęłam się.
Hyuuga miał się odezwać jednak z drugiego pokoju dobiegł nas płacz dziecka.
-Cholera..-zaklął cicho i poszedł zająć się Rei.
-Kiedy wróci mamusia?-Junbo zaczął ciągnąć kawałek moich spodni.
-Jak tyko skończy pracę-uśmiechnęłam się- Pobawimy się w coś?
-Możemy się pobawić w chowanego- zaproponowała radośnie Mari. Jinbo nie miał nic przeciwko więc stanęłam przy ścianie i zaczęłam liczyć do dziesięciu. Dzieci były lepsze niż myślałam. Nie mogłam nigdzie ich zlokalizować. Zaczęłam baczniej przyglądać się otoczeniu. Gdy i to nie przyniosło rezultatu przeszukałam salon oraz kuchnię jednak dalej nic. Zaczęłam nasłuchiwać mając nadzieję, że zdradzą się jakimś dźwiękiem jednak nie słyszałam nic poza szlochem dziecka. Wiedziałam, że moich podopiecznych nie ma w pokoju Rei jednak poszłam tam by zobaczyć jak radzi sobie Neji. Widok jaki tam zastałam był doprawdy komiczny. Neji stał na środku pokoju trzymając niemowlaka na wyciągniętych do góry rękach.
-Przestań płakać...no dalej- prosił.
Zachichotałam cicho jednak wystarczająco głośno był mógł mnie usłyszeć. Odwrócił się z morderczym wyrazem twarzy.
-To może ty spróbujesz, Menten?-rzucił jadowicie.
Pokręciłam głową.
-Mam własne problemy z podopiecznymi. Bawimy się w chowanego-wyjaśniłam.
-Co za idiotyzm. Mogłaś najpierw zamknąć drzwi.
-Słucham?
-Drzwi na zewnątrz. Prawdopodobnie uciekły gdzieś na miasto. Nie wyczuwam w domu ich obecności.
-Jak możesz cokolwiek wyczuwać w tym hałasie? Ucisz to dziecko!
-Przecież wiem! Musi coś zjeść- wyszedł z pokoju i skierował się do kuchni. Zaczęłam panikować. Jak to są gdzieś w mieście? To przecież niemożliwe. Nie mogłam zgubić dzieci.
Dla pewności przeszukałam cały dom jednak rzeczywiście nie było po nich śladu. Na dodatek ślad po Lee i bliźniakach również zaginął. Pobiegłam szybko powiedzieć Nejiemu co odkryłam jednak on dalej był zajęty uspokajaniem dziecka.
-No jedz!- krzyczał
-Jest za mała! Trzeba ją nakarmić-zwróciłam mu uwagę.
-Jeszcze tego brakuje żebym kogoś karmił.
-Daj, ja to zrobię. Wzięłam od chłopaka Rei i posadziłam ją w odpowiednim siedzisku. Wyciągnęłam z szafek kaszki przeznaczone dal niemowlaków, a następnie ją nakarmiłam. Wreszcie błoga cisza...Spojrzałam na Nejiego z zadziornym uśmiechem.
-Kobiety powinny zajmować się dziećmi, nie mężczyźni,
Miałam się jakoś odgryźć jednak przypomniałam sobie o tym, że nigdzie nie znalazłam Lee oraz pozostałych dzieci.
-A własnie Neji, słuchaj. Mamy problem.
Chłopak spojrzał na mnie czekając aż wyjaśnię o co mi dokładnie chodzi.
-Nigdzie nie mogę znaleźć pozostałych dzieci i Lee również gdzieś przepadł.
-Może zabrał ich gdzieś ze sobą.
-Ale nic nam o tym nie powiedział...- odparłam niepewnie.
-Cholera...zgubiliśmy właśnie czwórkę dzieci.


wtorek, 21 lipca 2015

2. Początki genina cz.2

Byłam już geninem. Nie wiedziałam gdzie założyć swój ochraniacz więc postanowiłam umieścić go standardowo na czole. Pobiegłam do Akademii niemal tak szybko jak wczoraj. Nasz sensei miał przydzielić wszystkich do drużyn. Byłam ciekawa z kim w niej będę  i kto będzie jouninem prowadzącym i jak się okazało nie tylko ja byłam taka ciekawska. Przed akademią czekało wielu moich rówieśników. Widocznie wszyscy nie mogli wytrzymać z tej ciekawości. Odwiedziłam plac ćwiczebny aby porozmawiać z Lee i tak jak przeczuwałam- był tam.
-I jak ci poszedł egzamin?-zapytałam radośnie przerywając chłopakowi trening.
-To dość skomplikowana sprawa- zakłopotał się.
Wywnioskowałam, że nie poszło mu za dobrze, ale w takim razie co on tutaj robił?
-Jeżeli zawaliłeś to co ty tutaj robisz?-podszedł do nas Neji.
-Nie zawaliłem. Po prostu żaden z jouninów nie chciał mieć kogoś takiego jak ja w drużynie...
-Nie przejmuj się- starałam się go pocieszyć.
-Proszę, proszę, proszę! Nie sądziłem, że trójka moich nowych podopiecznych jest już zaprzyjaźniona- przed nami jak z pod ziemi wyrósł wysoki mężczyzna ubrany w zielony kombinezon.- Jestem Gai i od dzisiaj będę prowadził drużynę jedenastą.
Mężczyzna nie robił dobrego wrażenia. Jego ubranie nie należało do zachęcających więc mimowolnie się skrzywiłam.  Miałam nadzieję, że mój nowy sensei tego nie zauważy, ale on właśnie patrzył się na mnie. Poczułam jak na moim czole pojawia się pot, ale Gai-sensei tylko promiennie się uśmiechnął co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że to dziwny typ.
-Jesteś jouninem?- zapytał Neji, który widocznie również miał jakieś wątpliwości względem naszego nowego opiekuna.
-Zgadza się. Proponuję udać się w jakieś inne miejsce. Tam porozmawiamy.
-Gai-sensei!- krzyknął Lee przerywając swoje ćwiczenia. Wszyscy patrzyliśmy teraz na chłopaka- Powiedziałeś, że...jesteśmy twoją nową drużyną. To znaczy, że ja też?-dodał niepewnie.
-Zgadza się Lee. Widziałem wczoraj twój egzamin i muszę przyznać, że zrobiłeś na mnie niemałe wrażenie.
-Naprawdę?- na twarzy Lee zagościł uśmiech jakiego dawno nie widziałam. Muszę przyznać, że lepiej mi się robiło na sercu gdy widziałam go takiego.
-Twoja postawa zasługuje na podziw. Nie poddałeś się i dążyłeś do celu aby ukończyć akademię. Właśnie to najbardziej cenię w ludziach. Nieugiętą siłę.
-Bardzo dziękuję sensei!- czarnowłosy chłopak ukłonił się dziękując za te miłe słowa. Z ciekawości spojrzałam na Neji'ego. Byłam ciekawa co myśli słysząc słowa jounina. On tylko westchnął, a gdy zdał sobie sprawę, że go obserwuję obdarzył mnie najbardziej lodowatym spojrzeniem jakie tylko miał. Szybko odwróciłam wzrok.
Cała nasza trójka ruszyła za nowym opiekunem. Zaprowadził nas on do małej restauracji.
-Zamówcie coś, ja stawiam!- prawdopodobnie chciał zachęcić nas uśmiechem jednak mnie on tylko przeraża. Lee nie czekając zabrał się za przeglądanie karty dań więc i ja poszłam w jego ślady. Tylko Neji siedział nieruchomo patrząc gdzieś w przestrzeń.
-Nic nie zamawiasz?-zaciekawił się Gai.
-Nie jestem głodny- brązowowłosy nawet nie spojrzał na nauczyciela.
-No dobrze...A wy wiecie już co chcecie zamówić?- gdy zadał nam to pytanie jego entuzjazm zdawał się powrócić. Gdy kelner przyniósł nasze zamówienia szybko zabraliśmy się za pałaszowanie. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że tylko ja i Lee jemy, a pozostała dwójka siedzi obserwując otoczenie. Poczułam się trochę niezręcznie. Połknęłam jedzenie, które miałam w buzi i postanowiłam dowiedzieć się po co tu przyszliśmy.
-Po co właściwie nas tutaj zabrałeś sensei?
-A tak, muszę przeprowadzić z wami krótki wywiad aby lepiej was poznać.  Poza tym jeżeli będziecie siebie nawzajem słuchać to wy też bliżej się poznacie. Może ja zacznę abyście wiedzieli co i jak- odkaszlnął- Jestem Mito Gai. Moja ulubiona potrawa to pikantny ryż curry, ulubione zajęcie to trening taijutsu, w przyszłości chcę...-zaciął się aby chwilę pomyśleć po czym dodał- wygrać z moim największym rywalem.
Zrozumiałam na czym polega owe przedstawienie się więc otworzyłam usta jednak Lee mnie uprzedził. Myślałam, że kobiety mają pierwszeństwo...
-Nazywam sie Rock Lee, lubię wszystkie potrawy, moje ulubione zajęcie to ćwiczenie taijutsu. Moim celem jest udowodnienie wszystkim, że każdy może zostać silnym ninją jeśli bardzo tego chce.
-Niedorzeczne- wtrącił Neji- Już dawno nie słyszałem takiej głupoty.
-Jesteś jedną z osób, którym chcę to własnie udowodnić!
-Jeżeli to co mówisz jest prawdą to jak myślisz Lee, po co ludzie rodzą się z talentem? Umiejętności z jakimi się rodzimy to wskazówki, w którą stronę mamy podążać. Osoba, która nie  potrafi gotować nie może zostać kucharzem tak samo jak osoba, która nie ma talentu do ninjutsu nie może zostać ninją!
- Teraz twoja kolej Neji. Powiedz coś o sobie- Gai przerwał wymianę zdań chłopaków, która za parę chwil zamieniłaby się w żarliwą kłótnię.
-To tak samo niedorzeczne jak marzenia Lee- odparł Neji i znów odwrócił głowę- Nazywam się Hyuuga Neji  Nie lubię jeść dyń. Lubię robić wiele rzeczy. W przyszłości chcę pokazać nieudacznikom gdzie jest ich miejsce.
W spokoju przysłuchiwałam się informacjom jakimi dzielili się członkowie mojej drużyny cierpliwie czekając na swoją kolej.
-Nazywam się Tenten Shuu. Najbardziej lubię jeść pierożki. Lubię pomagać w restauracji rodziców. Moim celem jest stanie się potężną kunoichi.
Gdy się przedstawiłam Gai stwierdził, że to już wszystko na dzisiaj. Dodał również, że mamy się spotkać jutro na moście punktualnie o ósmej rano. Nagle gdzieś zniknął i nasza trójka została sama. Neji poszedł w ślady naszego mistrza i również wyszedł z restauracji. Pożegnałam się z Lee i ruszyłam do domu. Okazało się, że ja i Neji mieszkamy niedaleko siebie bo cały czas szedł kilka kroków przede mną. Nigdy jakoś nie zwróciłam na to uwagi bo nie wracaliśmy razem, ale teraz byliśmy w jednej drużynie więc...Jeżeli do niego podbiegnę to może nie wyjdę na aż taką idiotkę. Mimo, że nie byłam do końca przekonana do słuszności moich działań dogoniłam Nejiego. Chłopak jednak nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi więc aby przerwać tę niemiłą atmosferę postanowiłam zacząć rozmowę.
- Gai-sensei nie wydaje się być taki zły.
-Ta.
Jego ton ostudził mój zapał jednak nie chciałam się poddać.
-Zawsze wracasz tą drogą do domu?
-Zazwyczaj.
-Rozumiem. Ja też. Czyli mieszkamy niedaleko- uśmiechnęłam się do chłopaka jednak on dalej nawet na mnie nie zerknął. Odpuściłam w końcu i przestałam się odzywać. Po jakichś dziesięciu minutach ciszy Neji się odezwał co mnie naprawdę zdziwiło.
-Mówiłaś, że lubisz pomagać rodzicom w restauracji. Co serwujecie?
Chwilę zawahałam się nim odpowiedziałam. Byłam zdziwiona tym, że chłopak sam z siebie zaczął rozmowę.
-Potrawy z kraju Chou. Jest to dosyć małe państwo, ale jedzenie ma niezwykle dobre.
-Może kiedyś spróbuję.
-W każdym razie zapraszam- uśmiechnęłam się promiennie. Tym razem Neji spojrzał prosto w moje oczy co mnie trochę zawstydziło. Odwróciłam szybko wzrok- Jak tylko moi rodzice wrócą pokażę swój ochraniacz na czoło. Może mama przygotuje mi jakiś ekstra posiłek.
-Pewnie będą z ciebie dumni- nie patrzył już na mnie tylko przed siebie.
-Pewnie tak. Ale twoi rodzice chyba bardziej. W końcu ukończyłeś akademię z najlepszymi wynikami.
Neji spojrzał na mnie po czym dodał beznamiętnie:
-Wątpię.
-Daj spokój. Każdy byłby dumny na ich miejscu.
Neji przez dłuższą chwilę się nie odzywał lecz w końcu  przerwał ciszę.
-Moja matka zmarła przy porodzie natomiast mój ojciec zginął za nasz klan.
Dopiero po chwili dotarło do mnie smutne znaczenie tych słów.

********
Chciałam przeprosić za tak dużą przerwę. Teraz rozdziały będą dodawane w znacznie mniejszych odstępach czasowych :) Pozdrawiam i zachęcam do komentowania
~ Catherine

czwartek, 30 kwietnia 2015

1. Początki genina cz.1


Dzisiaj był mój ostatni dzień jako uczennica Akademii. Jak tylko zdam egzamin zostanę geninem. Najpierw czekał mnie egzamin pisemny dlatego byłam spokojna. Jeżeli uda mi się zdać egzamin najlepiej w klasie to nawet jeżeli zawalę część praktyczną i tak zdam! Ale co ja gadam? Na pewno nie będę najlepsza. To miejsce ma już zarezerwowane Neji odkąd się narodził...
Moich rodziców nie było w domu, pojechali na zjazd restauratorów i miało nie być ich cztery dni. To dopiero dzień drugi. Nie jadłam śniadania więc w Akademii byłam jako jedna z  pierwszych osób. Nudziło mnie czekanie toteż postanowiłam trochę poćwiczyć rzuty kunaiem. Udałam się więc na plac do ćwiczeń. Zauważyłam, że przy drzewie ćwiczy Lee. Ten będzie miał dzisiaj problem. On na pewno nie zda części praktycznej. Nie potrafi przecież żadnej z technik ninjutsu. Postanowiłam podejść przerywając mu tym brzuszki. Gdy stopniowo się zbliżałam usłyszałam coś co mnie zmroziło.
-378...379...380..
Czy on poważnie zrobił aż tyle brzuszków? Mój rekord to 130, ale byłam po tym wysiłku niemal w agonii, a on zrobił już prawie 400 i nie wygląda nawet na zmęczonego.
-Lee-kun- powiedziałam lekko oszołomiona.
-O Tenten-san, myślałem, że jestem sam.
-Niedawno przyszłam. Myślałam, że egzamin praktyczny będzie polegał na umiejętnościach ninjutsu.
Lee wstał z ziemi.
-To prawda jednak ja nie jestem specjalnie uzdolniony w tych technikach-wpadł w lekkie zakłopotanie.
-A rozumiem. Chcesz nadrobić braki umiejętności w ninjutsu swoim taijutsu. Świetny pomysł!- było mi trochę głupio więc starałam się go pocieszyć. W sumie ja byłam w podobnej sytuacji. Tyle, że ja usiłowałam luki w praktyce wypełnić teorią.
-Trochę zazdroszczę wam waszych umiejętności. Odkąd pamiętam chciałem być ninja, ale niestety...nie mam predyspozycji.
-Najważniejsze jest to, że się nie poddajesz! Wiesz...ja też nie mam żadnych specjalnych umiejętności. W sumie to jestem beztalenciem i w ninjutsu i w taijutsu, staram się jednak braki uzupełnić wiedzą.
-Nie zauważyłem żebyś miała jakieś problemy...Chociaż szczerze mówiąc mało się wyróżniasz na tle klasy.
-Hahaha- zaśmiałam się trochę sztucznie no bo co mogłam na to odpowiedzieć?
-Skoro nie jesteście obdarowani talentami to może powinniście zrezygnować z bycia ninja.- stwierdził głos za nami. Lee zmarszczył brwi więc domyśliłam się, że ta osoba to jego największy...wróg.
-Talent nie jest najważniejszy.- zaczął bronić nas Lee.
-Ninja to najbardziej niebezpieczny z zawodów dlatego nie rozumiem jak taki nieudacznik jak ty może nawet marzyć aby nim zostać.
-Ej, Neji!- chciałam zwrócić mu uwagę.Nie powinien obrażać Lee poza tym obrażając jego obraża i mnie. Arogancki bałwan!
-To samo tyczy się kobiet. Szczególnie takich...- Lee złapał brązowowłosego za bluzkę kończąc tym całą wymianę zdań. Neji wyrwał mu się i odszedł. Udało mu się popsuć całą atmosferę. Postanowiłam udać się do klasy. W sali była tylko jedna osoba i to ta, której najbardziej nie chciałam widzieć. Hyuga siedział w ostatnim rzędzie. Aby uświadomić mu jak bardzo go nie lubię usiadłam w rzędzie pierwszym. Ale to oczywiste, że ktoś taki jak on się tym nie przejmie. W każdym razie byłam zła i musiałam się jakoś wyżyć.  Wkrótce potem zaczęli schodzić się uczniowi.
-Witajcie. Dzisiaj przejdziecie egzamin, który pozwoli wam stać się geninami. Najpierw zaczniemy od teorii.
Sensei rozdał nam kartki z pytaniami. Tak jak podejrzewałam nie miałam większych trudności. Pytania były typu "Jakiej techniki użyjesz gdy przeciwnik zaatakuje cię kunaiami?", "Jaka technika jest potrzebna aby przeniknąć do drużyny wroga?". Wszystko to pytania o nazwy podstawowych technik. Szybko skończyłam pisać test. Jako, że siedziałam w pierwszym rzędzie moje pole widzenia było ograniczone jednak nie widziałam ani nie przypominałam sobie aby Lee pojawił się w sali. Trochę mnie to zaczęło niepokoić. Wkrótce potem sensei zebrał nasze kartki i każdą sprawdził. Mieliśmy chwilę przerwy. Postanowiłam odszukać Lee.  Był tam gdzie widziałam go ostatnim razem. Robił brzuszki...Co za idiota!
-712...713...714
Te liczby są naprawdę imponujące.
-Lee! Czemu nie przyszedłeś na egzamin?
-Rozmawiałem z senseiem. Napiszę swój własny egzamin po lekcjach. Do tego czasu mam zamiar ćwiczyć.
-Swój własny egzamin...Rozumiem. W każdym razie to nie powód żeby się przemęczać.
Wróciłam do sali przygotowując się mentalnie na kolejną część egzaminu. Teraz nie pójdzie już tak łatwo...
-Kolejna część egzaminu jest już ostatnią. Pokażecie teraz jak posługujecie się technikami ninja w praktyce. Będziecie musieli wykonać Henge no Jutsu i przemienić się w trzy osoby, które wam podam.
Siedziałam w pierwszym rzędzie, więc oczywiście poszłam na pierwszy ognień. Spokojnie Tenten. To nie jest takie trudne.
-Najpierw przemień się...hmm..we mnie!- sensei szeroko się uśmiechnął.
Wykonałam pieczęcie w odpowiedniej kolejności: pies-świnia-baran.
-Henge no Jutsu!
-Bardzo dobrze. Wyglądasz jak ja. Lecimy dalej. To teraz zamień się w naszego Hokage.
Pies- świnia-baran...znowu mi się udało. To, że wszyscy się na mnie gapią wcale nie ułatwia sprawy!
-Już prawie zdałaś, zamień się teraz w swojego sąsiada z ławki.
To również wykonałam bez trudności.
-Gratuluję Tenten.- powiedział shinobi wręczając mi ochraniacz na czoło z symbolem Konohy.
Oczywiście się ucieszyłam więc z uśmiechem odebrałam przedmiot. Myślałam, że będę bardziej szczęśliwa, ale chyba sprawa z Lee trochę nie daje mi spokoju. Postanowiłam więc zaczekać na placu treningowych aż Lee skończy swój specjalny egzamin. Rzucałam kunaiami do celu gdy usłyszałam czyjś głos.
-Czekasz tu, aż tamten nieudacznik zda test?- oczywiście poznałam bez problemu do kogo ów głos należał. Nie chciałam z nim wchodzić w dyskusję. Jeszcze by mi się oberwało od jego fanek gdyby któraś zobaczyła, że rozmawiam z nim sam na sam.
-To nie twoja sprawa- odparłam nonszalancko nie przerywając sobie ćwiczeń.
-Osoby nie obdarzone talentem powinny zajmować się czymś innym.- Neji stanął koło mnie i rzucił kunaiem trafiając w sam środek tarczy. - W momencie narodzin zapada decyzja ostateczna jakie będzie nasze zadanie, a wszelkie próby przeciwstawienia się swojemu przeznaczeniu są naprawdę daremne i żałosne.
-Nie rozumiem cię. Co w tym złego jeżeli ktoś chce spełniać swoje marzenia- odpowiedziałam już trochę bardziej poruszona odwracając się w jego stronę.
-Spełniać marzenia? Nieudacznicy właśnie tak nazywają swoje nieudolne dążenie do pozornego sukcesu. Wiem dlaczego czekasz na Lee. Utożsamiasz się z nim bo ty również nie masz żadnego talentu do ninjutsu.
Jego słowa ugodziły moją dumę.  Nie wiedziałam co powiedzieć. To co mówił było prawdą tylko dlaczego powiedział to tak...tak po prostu? Wiedziałam, że to zadufany w sobie palant, ale te słowa dotknęły mnie o wiele bardziej niż jego wcześniejsze zachowania.
-To bez znaczenia czy mam jakiś talent czy nie.- odezwałam się po dłuższej chwili wyciągając przy okazji kunaie z tarczy. Jeden był jego więc mu go zwróciłam- Od dziecka chciałam zostać silną kunoichi i mam zamiar zrobić wszystko aby tak się stało. Poza tym każdy człowiek ma jakiś talent, a ja i Lee po prostu go jeszcze nie odkryliśmy- uśmiechnęłam się i opuściłam plac.

niedziela, 4 stycznia 2015

Prolog

Moi rodzice nie są ninja. Wychowali się w małym kraju Chou na południe od Kraju Wody. Ze względu na despotycznego władcę oraz częste bunty moi rodzice postanowili przesiedlić się do Kraju Ognia, a dokładniej do Wioski Ukrytej w Liściach. Gdy byłam dzieckiem dużo opowiadali mi o ojczyźnie. Mimo, że nigdy nie byłam w kraju Chou rodzice dużo mi o nim opowiadali. Domyśliłam się, że bardzo tęsknią za ojczyzną. W Wiosce Liścia moi rodzice otworzyli bar z egzotycznymi daniami prosto z Kraju Chou. W przyszłości bardzo chciałabym odwiedzić ojczyznę swoich rodziców. W końcu w kulturze tego kraju się wychowałam i na  co dzień mnie ona otacza.
Moim największym marzeniem jednak było zostanie ninja. Chciałam być silną kunoichi, którą wszyscy będą szanowali i podziwiali. Dlatego też bardzo się cieszyłam gdy poszłam do Akademii. Nie było mi jednak łatwo. Jako córka prostych ludzi nie posiadałam żadnego talentu mimo to pracowałam ciężko nad swoimi umiejętnościami. Jedyne  w czym byłam dobra to rzucanie kunaiem do celu... Nie osiągałam zbyt dobrych wyników w testach sprawnościowych więc skupiłam się na samej wiedzy i teorii. Sądziłam, że to mi pomoże.  Tak więc większość swojego dzieciństwa spędziłam na uczeniu się, a także na pomaganiu moim rodzicom w barze. Uwielbiałam zapachy potraw, które były przyrządzane w kuchni.  Pomagałam mojej mamie gotować i zmywać naczynia, można więc powiedzieć, że mam już jako takie doświadczenie zawodowe. W końcu pracowałam w barze odkąd skończyłam sześć lat.
W Akademii nie było mi łatwo. I nie mówię tutaj o nauce czy ćwiczeniach sprawnościowych. Chodzi o relacje z rówieśnikami. Starałam się z kimś nawiązać bliższą więź jednak nie udawało mi się to. Ze względu na moje pochodzenie inni podchodzili do mnie z rezerwą. Czasami bawiłam się z innymi jednak rzadko. Do zabawy zapraszali mnie tylko wtedy gdy im kogoś brakowało. Można więc powiedzieć, że z braku laku.  Początkowo się tym przejmowałam jednak z czasem już się przyzwyczaiłam.
 Oprócz mnie ciężko w akademii miał jeszcze jeden uczeń. Lee Rock. Pochodził z sierocińca. Inni mówili, że rodzice go porzucili.  Oprócz tego chłopak nie miał żadnych umiejętności ninjutsu, a także z  taijutsu było u niego przeciętnie. Był takim samym beztalenciem jak ja. Nie miałam odwagi podejść i zagadać, a niestety chłopak miał jeszcze gorzej niż ja. Wielu chłopców śmiało się z niego i mu dokuczało.
Jeszcze jedną osobą wartą opisania jest geniusz naszego rocznika- Neji Hyuga. Był on dobry we wszystkim. Ninjutsu, taijutsu, nawet teoria. Należy również nadmienić, że posiadał byakugana i nauczył się go używać już  w tak młodym wieku. Chłopcy chcieli się z nim kolegować i cały czas próbowali nawiązywać z nim konwersacje, podobnie jak dziewczyny zresztą. Mimo to Neji zwykle był sam na uboczu. Nie rozumiałam czemu tak arogancki typ jak on jest aż tak popularny.
To właśnie krótki opis trójki samotników i wyrzutków z Akademii. Nie miałam wtedy zielonego pojęcia o tym, że nasze przeznaczenie wkrótce zostanie połączone.

**************
Witam wszystkich potencjalnych Czytelników ;)
Jest to krótki wstęp do mojego nowego opowiadania o Tenten i Neji'm. Mam nadzieję, że pojawią się osoby, które będą zainteresowane moim blogiem
Pozdrawiam
~Catherine